Na stok lepiej sprawdza się czapka z wełny merino niż czapka zrobiona w całości z polaru. Merino sprawniej odprowadza wilgoć i nie chłonie zapachu po kilku godzinach jazdy, a polar, choć dobrze izoluje od zimna, zwykle radzi sobie z wilgocią gorzej. Przy jednym wypadzie na pół dnia nie zrobi to wielkiej różnicy. Przy całym dniu na stoku albo kilku dniach z rzędu zrobi, i to dość szybko.
Czym różni się polar od wełny merino?
Polar to materiał syntetyczny, lekki i miękki w dotyku, lubiany za to, że dobrze izoluje przy małej wadze. Merino to naturalne włókno z owiec rasy merynos, cienkie i elastyczne, które lepiej reaguje na zmienne tempo wysiłku. Na stoku ten wysiłek jest właśnie zmienny: zjazd rozgrzewa, wyciąg schładza, a kolejka potrafi wychłodzić głowę w kilka minut. Dzianina z merino dopasowuje się do tych zmian, bo odprowadza nadmiar wilgoci, kiedy się pocisz, i nadal trzyma ciepło, kiedy stoisz. Do tego merino nie kłuje, bo ma od 15 do 24 mikronów grubości. Zwykłej wełny owczej w Brain Inside w ogóle nie sprzedajemy.
Dlaczego polar bywa wybierany na stok?
Polar jest zwykle tańszy i szybko schnie, kiedy zamoknie od śniegu. Dla osób, które jeżdżą okazjonalnie, na jeden dzień, to wystarczające rozwiązanie i trudno się dziwić, że sięgają po nie najczęściej. Różnica robi się odczuwalna dopiero wtedy, gdy czapka ma wytrzymać cały dzień, a potem jeszcze następny. Wtedy liczy się nie tylko to, jak szybko wysycha, ale też jak pachnie i jak się zachowuje, kiedy wilgoci jest dużo.
Dlaczego merino lepiej sprawdza się przez cały dzień?
Włókno merino potrafi wchłonąć nawet do 35 procent swojej masy w wilgoci, a mimo to dzianina nie jest mokra przy skórze. Pot wędruje na zewnątrz i tam odparowuje, więc głowa pozostaje sucha także po kilku zjazdach z rzędu. Merino ogranicza też rozwój bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach, dlatego czapkę można nosić kilka dni podczas wyjazdu bez poczucia, że trzeba ją natychmiast prać. Przy materiałach syntetycznych zapach zwykle pojawia się szybciej, a przy kilkudniowym wyjeździe, kiedy pralka jest daleko, naprawdę ma to znaczenie.
Jak wygląda polar w naszych czapkach?
W naszych czapkach polar występuje jako opcja podszewki, a nie jako główny materiał na wierzchu. W czapkach handmade można więc wybrać podszewkę polarową obok bawełnianej czy jedwabnej, a polar jest tańszą alternatywą. Na zewnątrz zostaje merino, które odpowiada za regulację temperatury i wilgoci, a od strony skóry pojawia się miękka warstwa. Jedwabna podszewka z kolei chroni włosy przed tarciem i elektryzowaniem, co dla wielu osób jest ważniejsze niż dodatkowa miękkość polaru.
Czy pod kask lepsza jest cienka czapka?
Zdecydowanie tak. Kask jest dopasowany do rozmiaru głowy, więc gruba czapka pod spodem zmienia to dopasowanie i po kilku zjazdach zaczyna uciskać skronie. Cienka, gładko dziergana beanie z merino daje wystarczająco dużo ciepła, a pod kaskiem prawie jej nie czuć. Pompon i pogrubione szwy na czubku głowy lepiej zostawić na zwykłe spacery, bo pod kaskiem wyraźnie przeszkadzają. Luźniejszy fason, taki jak smerfetka, dobrze sprawdza się w drodze na stok i podczas przerw, kiedy kasku nie ma na głowie.
Czy merino wystarczy przy bardzo niskich temperaturach na stoku?
Przy mrozie połączonym z wiatrem na wyciągu cienka czapka może okazać się za mało. Wtedy warto sięgnąć po model z merino połączonym z alpaką, na przykład w proporcji 80 procent merino i 20 procent alpaki, bo alpaka dodaje ciepła, a nitka pozostaje miękka. Taka czapka po założeniu pod kask zajmuje niewiele więcej miejsca, a zauważalnie lepiej trzyma ciepło na wyciągu, gdzie stoi się w miejscu i wiatr robi swoje.
Czy kolor czapki ma znaczenie na stoku?
Na zatłoczonym stoku wyrazisty kolor pomaga odnaleźć się w grupie, zwłaszcza kiedy wszyscy mają podobne kaski i kurtki. Kolorowa czapka z merino sprawdza się też poza stokiem, więc nie musi czekać w szafie do kolejnego wyjazdu. U nas radość z koloru to sprawa zasadnicza, dlatego wybór barw jest szeroki, a jeśli żadna nie pasuje do kurtki, można zaprojektować własną kombinację w konfiguratorze.
Jak dbać o merino po dniu na stoku?
Mokrą czapkę najlepiej rozłożyć do wyschnięcia na płasko, z dala od kaloryfera. Merino nie lubi gorącego powietrza, bo włókno traci wtedy sprężystość. Po kilku dniach noszenia można ją wyprać ręcznie w letniej wodzie, do 30 stopni, bez wykręcania, odsączyć w ręczniku i znowu wysuszyć na płasko. Dzięki temu czapka zachowuje kształt i miękkość na następne wyjazdy, a to przy droższym materiale ma wyraźne znaczenie.
Który wybór ma sens w jakiej sytuacji?
Przy jednym, rekreacyjnym wyjeździe polar może wystarczyć i nikt nie musi się tłumaczyć z tańszego wyboru. Przy regularnej jeździe przez cały sezon i przy kilkudniowych wyjazdach merino wypada wyraźnie lepiej, głównie ze względu na odprowadzanie wilgoci i brak zapachu po wielu godzinach na śniegu. Przy całodniowym jeżdżeniu warto pomyśleć też o kominie i rękawiczkach z tego samego materiału, żeby kark i dłonie były chronione tak samo jak głowa.
Czy da się połączyć zalety obu materiałów?
Da się, wybierając czapkę z merino na wierzchu i polarem od spodu. Taka konstrukcja daje miękką warstwę przy skórze, a jednocześnie zachowuje przewagę merino na zewnątrz, tam gdzie dzieje się regulacja temperatury i wilgoci. Pod kask albo do samodzielnego noszenia sprawdzi się dopasowana beanie, a na dłuższe przerwy luźniejsza smerfetka, nazywana też slouchy albo long.
Narty męczą wystarczająco same z siebie. Czapka nie powinna dokładać do tego mokrej głowy i zapachu po drugim dniu wyjazdu.





































